Strona:PL Zola - Nantas.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


resowność — dodał. — Nie sprzedaję się w zwykłem słowa znaczeniu za pani majątek. Po jej pieniądze, jako takie, sięgam jedynie w tym celu, aby w nich mieć narzędzie do wzniesienia się możliwie najwyżej... Och! gdybyś pani mogła to wszystko zobaczyć, co się burzy w mych piersiach, gdybyś mogła poznać treść moich płomiennych nocy, jakie spędzałem na ciągłem odtwarzaniu jednego i tego samego snu, który najbliższy ranek rozwiewał stale, zrozumiałabyś mnie i byłabyś dumną, że wsparłszy swą rękę na mojem ramieniu, dostarczyłaś mi środków do zostania czemś.
Słuchała słów jego wyprostowana. Ani jeden z muszkułów jej twarzy nie drgnął przez cały czas. On zaś zadawał sobie w duszy pytanie, wznawiane od trzech dni ciągle, bez możności znalezienia odpowiedzi: czy zauważyła go też kiedy dziewczyna ta w jego oknie, że zgodziła się tak prędko na projekt panny Chuin, gdy ta proponowała go jej na męża? Przyszła mu dziwna myśl, że zakochałaby się w nim może całą potęgą miłości z romansu, gdyby był z urazą odrzucił handel, z jakim do niego guwernantka przyszła.
Umilkł, Flawia stała naprzeciw niego zimna jak lód; po krótkiej chwili zaś, jak gdyby przed nią wcale był swej spowiedzi nie wygłaszał, powtórzyła sucho:
— Otóż, mój małżonku — z imienia jedynie — egzystencye nasze pozostają zupełnie rozdzielone, swoboda obojga kompletną.