Strona:PL Zola - Kartka miłości.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

szyło jej spokój; a teraz ta jednostajność, ten sen miłości, który przespała, jątrzyły ją niesłychanie. I powiedzieć, że miała się za szczęśliwą przez te lat trzydzieści; szła z sercem niemem, a próżnię życia zapełniała tylko dumą uczciwej kobiety. O, co za oszukaństwo owa surowość, owe skrupuły, cnoty, które ją zamykały dotąd w ciasnem kole jałowych uciech dewotki! Nie, nie, dość tego, chciała żyć. I straszne szyderstwo zrodziło się w niej przeciw własnemu rozsądkowi. Rozsądek jej, naprawdę, budził w niej politowanie; ten rozsądek, który w ciągu całego życia, już dosyć długiego, nie przyniósł jej ani części tej rozkoszy, jakiej doznawała od godziny. Nie wierzyła w upadek, z nierozsądną przechwałką sądziła, że tak iść będzie do końca, a noga jej nie potrąci nawet o kamień. A teraz, teraz pragnęła upadku; wzywała go, żądała, by przyszedł natychmiast, by był bez powstania. Cały bunt serca doprowadził ją tylko do tego nieprzezwyciężonego pragnienia. O, zniknąć w jednym uścisku, w jednej minucie przeczuć to, czego brakło życiu całemu!
A jednak w głębi serca jej panował ogromny smutek. Było coś, jakgdyby ściśnięcie wewnętrzne, jak gdyby uczucie ciemnej próżni. Walczyła z sobą. Czyż nie była wolną? Kochając Henryka, nie oszukiwała nikogo, mogła, jak się jej podobało rozporządzać uczuciem swojem. Wreszcie wszystko ją uniewinniało. Czemże było jej życie od dwóch lat? Teraz pojmowała że wszystko w niem osłabiało ją i przygotowywało do miłości: wdowieństwo, zupełna swoboda, samotność. Miłość musiała tleć podczas długich wieczorów, spędzanych między dwoma starymi przyjaciółmi, księdzem i jego bratem; pogoda umysłu tych dwóch ludzi tak prostych, tak szczerych ukołysała ją; tliła wówczas, kiedy tak zamykała się przed światem obok tego Paryża, co huczał na horyzoncie; tliła za każdym razem, kiedy oparła się o to okno, oddając się marzeniom, których nie znała dawniej, a które powoli uczyniły ją tak bezsilną. I przypomniała so-