Strona:PL Zofia Rogoszówna - Dzieci pana majstra.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Cisza wkoło; blask miesiąca
srebrem spływa przez sklepienie,
duma wróżka bolejąca,
w fantastyczne patrząc cienie.

Wtem coś drgnęło u kotary,
błysły złotej frendzli skręty,
i ukazał się kruk stary,
kruk z oczami jak diamenty.


Zofia Rogoszówna - Dzieci pana majstra str 116.png