Strona:PL Zieliński Gustaw - Poezye, tom II.pdf/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II.
1.

Gdy ów, swe czynne zalecał usługi
Czwałem z południa nadbiegł jeździec drugi;
Koń pod nim dzielny, maści był bułanéj
Sam — w żółte barwy cały przyodziany,
Lśnił — niby złotym pyłem potrząśnięty,
Na złote słońce, miał kaftan zapięty.
Noc była ciemna — ale w owej chwili
W stronie południa, gdzie się niebo chyli
I krańcem swoim brzegów stepu sięga,
Ciągnęła chmura, niby czarna wstęga,
I takie blaski wciąż miotała z siebie,
Że było widno na ziemi i niebie.

2.

Zręcznie osadził konia przybysz nowy
I temi jeźdźca powitał słowy:
„Młodość, miłość, krasne lice,
To są tylko błyskawice;
Czar roskoszy, serc wzajemność,
Gwiazdy — co spadają w ciemność!“