Strona:PL Zieliński Gustaw - Manuela. Opowiadanie starego weterana z kampanii napoleońskiej w Hiszpanii.pdf/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niż dni poprzednich, wyprawiła mnie Cyganka do wiadomej altany, gdzie miałem oczekiwać jej przybycia. Przebrany byłem na drogę w zwykły kostyum mieszkańców miejscowych, z nożem andaluzyjskim za pasem, w alpargatach[1], zastępujących obuwie, jako najdogodniejszych w podróży po górach, i z ciemną mantą, to jest płaszczem, nieodłączną częścią ubioru każdego Hiszpana. Nawet włosy miałem uczernione, chociaż typ mojej twarzy nie bardzo licował z typem ludów półwyspu Iberyjskiego.
W altanie zastałem czekającą już na mnie Manuelę. Pomimo zmroku, widziałem, że często podnosiła białą chusteczkę do oczu, by obetrzeć łzy, obficie się do nich cisnące. Smutne było to nasze rozstanie. Z początku nie umieliśmy nawet słowa do siebie przemówić. Chwila była uroczysta, należało z niej spiesznie korzystać, dotąd bowiem tak byliśmy wyłącznie sobą tylko zajęci, że aniśmy pomyśleli o przyszłości; zdawało nam się, że ten stan błogi, w jakim zostawaliśmy, nigdy się nie skończy. O miłości między nami mowy nie było, chociaż czuliśmy, że ona całą naszą istnością owładnęła. Dotąd, jakaś wzajemna nieśmiałość zatrzymywała ten wyraz na ustach, który się gwałtem z piersi nam wyrywał. Obecna chwila, w której z gorączkową niespokojnością oglądaliśmy się ciągle, czy Cyganka nie nadchodzi, aby wyrzec to fatalne słowo: „uciekaj“, nie była porą odpowiednią do wyznań miłosnych. Byliśmy oboje aż nadto pewni siebie; chodziło tylko o to, co nadal postanowić.

Po zagajeniu kilku projektów i krótkiej dyskusyi, stanęło na tem, że zbliżenie się nasze, wynik tak nadzwyczajnych zdarzeń, rozbudzonych uczuć i zwierzeń ponętnych, nie może się tak rozwiać, jak zwyczajna obojętną jakaś znajomość; że sympatyczny węzeł, którym Opatrz-

  1. Przypis własny Wikiźródeł alpargaty — inaczej espadryle.