Strona:PL Zieliński Gustaw - Manuela. Opowiadanie starego weterana z kampanii napoleońskiej w Hiszpanii.pdf/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


słyszałem, jak do mojej komnaty weszła gospodyni, przynosząc mi wieczerzę.
— A! senior caballero! tak to pamiętasz, moje przestrogi? — rzekła, grożąc mi palcem.
Odskoczyłem od okna, i w pierwszej chwili stanąłem pomieszany, jakbym się najcięższego dopuścił przestępstwa. Stara zaś, wskazując na szparę, mówiła: — Aha, senior! to twoja sprawka.
— Ale gdzież tam — odparłem żartobliwie, przyszedłszy już do siebie — to się widać samo od starości tak usunęło.
— Mniejsza o to — rzekła stara — kto to zrobił, ale senior do ostatniej chwili pamiętać powinieneś o niebezpieczeństwie, jakie nam wszystkim zagrażać może, jeżeli nie będziesz dosyć ostrożny. Zresztą, czas już bardzo krótki twego tu pobytu. Twoje rany już się prawie zagoiły, ja ci nic więcej już pic pomogę; jutro lub pojutrze przewieziony zapewne będziesz w inne miejsce, gdzie będziesz miał więcej, aniżeli tu, swobody.
Po odejściu starej jakaś otucha wstąpiła do mojego serca, że nareszcie przestanę być więźniem, i że będę mógł podziękować temu nieznanemu dobroczyńcy, który tak bezinteresownie i szlachetnie zajął się moim losem.
Nazajutrz od samego rana wyczekiwałem z niecierpliwością wiadomości, kiedy i w jaki sposób opuszczę zajmowaną dotychczas miejscowość. Na pytanie, powtarzane za każdem pojawieniem się Cyganki, odpowiadała mi zawsze, że jeszcze nic nie wie, że, jak przyjdzie czas, to będę o tem zawiadomiony, a teraz nie pozostaje mi nic innego, tylko czekać cierpliwie.
To mi jakoś humor popsuło, a chociaż cały dzień prawie spędziłem przy szparze u okna, przypatrując się