Strona:PL Zieliński Gustaw - Manuela. Opowiadanie starego weterana z kampanii napoleońskiej w Hiszpanii.pdf/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Więc cóż ja biedny mam robić?
— Przyniosę ci koronkę, to, odmawiając modlitwy, najlepiej czas sobie zapełnisz.
Na tę radę uśmiechnąłem się.
— O! senior caballero — rzekła — tyś się gorąco modlić powinien, bo, jeżeli żyjesz, to nie moje lekarstwa i starania sprawiły, ale cud i opieka naszej Najświętszej panny del Pilar
— Dlaczego ten cud miała sprawić Najświętsza Panna del Pilar, a nie inna jaka święta lub święty?
— Dlatego, że jej opiece musiałeś więcej zaufać, kiedy jej wizerunek nosiłeś na swej piersi.
— A skądże wiesz o tem?! — zawołałem uradowany, bo mi zaraz w myśli stanęło, że mój skarb, który uważałem za stracony, może być odzyskany.
Wiem o tem — rzekła — bo, gdy mi ciebie, dającego zaledwie słabe oznaki życia, przywieziono, miałeś ten wizerunek na swojej piersi. Zdjęłam go, żeby mi nie przeszkadzał przy opatrywaniu rany, i zwracam ci go w całości.
To mówiąc, otworzyła szufladkę w stoliku, przy łóżku stojącym, i podała mi jedwabny czarny woreczek, w którym był medalion i pierścionek, a który na czarnej wstędze ciągle na mojej piersi nosiłem.
Pochwyciłem z jej rąk woreczek, dobyłem zeń moje skarby i zacząłem je z gorącem uniesieniem całować.
Stara przypatrywła się tej niemej scenie z rozrzewnieniem i ciekawością.
— Patrz — rzekłem, podając jej medalion — to jest wizerunek naszej Najświętszej Panny Częstochowskiej, która równie cudami słynie, jak i wasza, Najświętsza Panna del Pilar. Ten medialion zawiesiła mi na piersi moja matka, gdy szedłem na wojnę, a ten pierścionek otrzy-