Strona:PL Zieliński Gustaw - Manuela. Opowiadanie starego weterana z kampanii napoleońskiej w Hiszpanii.pdf/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Do piwnicy!... Tam już naszych pełno. Wykuwają otwór i lada chwila się dostaną.
Zebrawszy myśli, uznałem, że niema rady i trzeba iść samemu, aby zapobiedz jakiemu nieporządkowi. Wojsko nasze rozpaczliwą obronę Saragossy przypisywało niesłychanym skarbom, których Hiszpanie z taką zaciętością bronili, i obiecywało sobie, że jak się dostanie do środka miasta, to każda piwnica będzie pełna srebra, i złota, i że się tam dopiero każdy z nich bajecznie obłowi. Znalezienia skarbów nie przypuszczałem, alem się obawiał, żeby się nie dobrali do jakiej piwnicy z winem i zanadto sobie nie pozwolili, — mogliśmy odrazu stracić korzyści dnia całego. Przeklinając więc owe mniemane skarby, rad nie rad musiałem pośpieszyć za moimi wiarusami.
Przybyłem w samą porę: wszyscy moi żołnierze, prócz tych, którzy trzymali wartę na poddaszu, zbiegli się do piwnic. Krzyk, hałas, kłótnia były nie do opisania. Otwór do lochu już był o tyle wykuty, że można się było przez niego przecisnąć, wszyscy się więc darli do otworu, aby być pierwszymi.
Stanąwszy sam przy otworze, wezwałem do porządku i posłuszeństwa. Wykazałem żołnierzom niebezpieczeństwo, na jakie się narażają, opuszczając samowolnie dom, do którego w każdej chwili mogą przypuścić szturm Hiszpanie, i rzucając się nieopatrznie w lochy, których wyziewy mogą być zabójcze. Uspokoiwszy żołnierzy, dodałem, że przedewszystkiem powinni wrócić na miejsca, na których przeze mnie byli rozstawieni, ja zaś z mojej strony, wziąwszy kilkunastu z sobą ludzi, sam się przekonam, co znajduje się w odkrytych lochach, a jeśli znajdę w nich owe mniemane skarby, to wszyscy do równego podziału przypuszczeni zostaną.