Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Zmęczony walką, czczemi teoryami,
I plam liczeniem na tarczy słonecznéj,
Dziś pod waszemi czemuż łodygami
Nie mam już łoża na spoczynek wieczny?

Przy was, wymownych językiem czułości,
Gdy zgonu mego wybije godzina,
Niechaj woń wasza, jak urok młodości,
W téj chwili jeszcze miłość mi wspomina.