Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tęsknota.


PL Z obcego Parnasu (antologia) page0080.jpg


Gdybym z pośród téj doliny;
Którą gnębi mgła i chłód,
Mógł do innéj wyjść krainy,
Tobym błogie życie wiódł.
Wiecznie młody i zielony
Pięknych wzgórz tam widzę rząd;
Gdyby skrzydła, to w te strony
Ptakiembym uleciał ztąd.

Harmonijne słyszę brzmienie,
Ciszy niebios słodki ton,
A wietrzyków lekkie wienie
Wonność niesie z tamtych stron;
Tam się złoty owoc świéci
Drżący w ciemnym liściu swym,
A kwiat, który tam się kwieci,
Łupem się nie staje zim.

W wiecznéj słońca téj dziedzinie
Jak szczęśliwie można żyć!
A powietrze w téj wyżynie
Jak ożywczém musi być!
Ale strumień rozhukany,
Grzmiąc, zagradza drogę mi:
Groźne wznoszą się bałwany
Aż ze strachu dusza drży!