Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dza na krześle i wybiega: a jeszcze we drzwiach zawoła, wskazując okno)

Pułk czwarty, Anno!

ANNA
(która się zerwała natychmiast)

Czwartacy! chcę widzieć....

(wybiega za nim)

(trąba odmarszu odzywa się kilka razy mocno, w różnych odległościach z gościńca;
za oknami przejeżdża i przechodzi wojsko w szyku; widać ich do pół na koniach, końskie łby i tentent nieustanny i stukanie i brzęk słychać)

MARYA

(wychodzi z bocznych drzwi z prawej; włosy w nieładzie; idzie jak posąg, — oczy duże, rozświetlone; idzie przed siebie we śnie zapamiętania, ręce nieco naprzód wyciągnięte)
Wiem, wiem.
Oni nie śmią wymówić przedemną. —
— Milczycie; ja wyczytam, zgadnę, zgadnę wiele z oblicza; patrzcie w oczy mnie, odgadnę wszystko...
Szum, łoskot, tylu mężów orężnych się zbiera,...

(otwiera okna obydwa machinalnie; oficerowie przejeżdżający i wojsko widzi ją)

CHÓR
(wojsko, popod oknami przejeżdżające)

»Leć nasz orle w górnym pędzie,
Sławie, Polsce, Światu służ«....