Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PAC

Niewątpliwie, że książe chętnie ci ustąpi

CHŁOPICKI

Nie powinien, — niech sobie szyderstwa nie skąpi

SKRZYNECKI

Pójdź z nami generale

MAŁACHOWSKI

Z nami, ze starymi.
Patrz dokoła, jak oto zgliszcz w ruinach dymi;
chwila święta, — bierz władzę — skoroć ją podają, —
rozkazuj, słowo święte, — skoroć chcą, — wołają!
Książe miejsca ustąpi —, książe się usunie;
nie cofaj się — ty, jeden ty, — bo Sława runie.

SKRZYNECKI

Ty zmuś księcia. Zbyt zwleka, — a chwile nam drogie

CHŁOPICKI

A ty, cobyś uczynił, gdybyś ty sam władał;
gdyby się w oczach twych pałac rozpadał.
Pomnij, przyjdziesz do władzy, — a przyjdziesz koleją; —
na pióropusz ci gwiazdę narodu zawdzieją;
wspomnij, — że będzie człowiek, — co ciebie podkopie.
Że to jest wszystko czar, to, co ja robię

SKRZYNECKI

Zapomnę. Straszne rzeczy, przedsię, co są w tobie.
Bóg odemnie nie żąda. Gdy Bóg bułat poda,
zobaczę jak popłynie w mym strumieniu woda; —