Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHŁOPICKI

Wiem, słyszcie, to nieszczęście całe,
że o godzinę nie był zginął wcześniej

SKRZYNECKI

Generale, przecz coraz ranisz nas boleśniej

CHŁOPICKI

Tam należało postawić innego.
Wiedziałem od początku bitwy, że stracony.
Książe ich tam postawił, książe był szalony.
Ja tu nie rządzę. — Radziwiłł niech rządzi.

PAC

Radziwiłł? myślisz? znać ich dobrze trzeba; —
ale gdy jest u steru, nic ten nie pobłądzi
kto powie, że już gwiazda książęca upada; —
słuchają Radziwiłła, dopóki nie rządzi.

SKRZYNECKI

Wy pierwsi: Mości hrabio, byliście u steru,
Ster z rąk do rąk się chwieje, jak piłka Nauzyki

PAC

Gra polskich amuletów pod godłem Fortuny

SKRZYNECKI

A za nami, przed nami wszérz pożarów łuny.
Tu potrzeba...

PAC

Tu niepotrzeba nic. Rzesze gawronie,
serca czułe, łby orle, okręt bez maszt tonie.

CHŁOPICKI

Ha! To książęca troska, niech książe rwie struny,