Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O Cesarzu! Dziś Francya piosnkę nam przyseła,
harmonją dźwięków wyrazy kraszone.
— Idźcie sami w drogę.
Moją duszą przeczucia szarpią i szamocą.
ja z wami pójść nie mogę. —
Tu trzeba wiary, wiary w powodzenie.
Wiary, potęgi tej, co serce spiera
na granitowy gmach, co święta jest, szczera;
co archaniołem jest modlącym duszy.
Niech inny wiedzie was, może szczęśliwy

PAC

Niepodobna. — Ty musisz. Uszanuj porywy
tej młodzi, co się garnie ku nam świeża, czysta
a nie dręcz nas skargami, ty — statysta

SKRZYNECKI

Ty jeden jeszcze potrafisz ratować
pozycyę, — choć jest zła; — rzecz twojej głowy.
Jestem pewien, że skryty plan masz, wiesz gotowy. —
Zjaw się tylko na polu, a armja żołnierzy
na twój jedyny widok w Zwycięstwo uwierzy

CHŁOPICKI

Zwycięstwo, zapał, ogień, uniesienie
wiódł nas pod Saragossę, tam! tam! przez płomienie.
Dla Francyi nasza młodość i zapał spłonęły

SKRZYNECKI

Żymirski zginął, już swego dopięły:
upór, zła wola. — Cały post stracony.
Już wieść złowróżbna po pułkach się szerzy.
Zginął....