Strona:PL Wyspiański - Warszawianka.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
pieśni. Chłopicki czując, że żołnierz jeszcze wciąż stoi, odwraca głowę;... żołnierz podaje mu zwitek, pakiecik maleńki, wstążeczkę, — Chłopicki odbiera szybko, w dłoni chowa. — żołnierz w milczeniu salutuje i odchodzi).
MARYA
(równocześnie śledząc ruchy generała.)

Blednie, — marszczy się, — zwitek, — żołnierz, jak być miało,
przynosi raport tylko... i to co się stało, —
już, — jakże straszny smutek w oczach niesie...
to ten pułk, gdzie on był; mundur, co on miał...
miał...? Co ja myślę, — to plamy, zbroczony, —
Ale zwitek różowy, — wstążka była biała.
Boże, — jest! — — ja okrutna cóżem pomyślała — —

CHŁOPICKI
(chowając za mundur na piersi zwitek, do oficera)

Wiesz co jest. — Ani słowa. — Uważaj na damy, —

ANNA (do Maryi)

Przestałaś śpiewać, Maryo, jesteś blada

MARYA (półgłosem)

Pień się rwie; mnie się słowo śpiewane nie składa;
czy to my wieńce złote i kwiaty targamy.

SKRZYNECKI (na środku sali)

Zda mi się, że nad nami w pełnym pieśni dźwięku
przelatują kolosy, bożyszcza bitewne,
ze krzyczą w głos: »na wojnę« — przyznaj generale,