Strona:PL Wyspiański - Kazimierz Wielki.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LXVII.

»Chcemy położyć głowę w ich pościeli,
pyłem ich świętym żegnać nasze dzieci;
niechajże Jego duch w małe się wcieli
i nieugięcie z nich błyska i świeci,
niechby się w jednem piętnie prochów jęli
ramiony, że się pożar w nich roznieci!
Oto jesteśmy Tomasze bez wiary,
widzieć żądamy próchno, — w niem są Czary!«

LXVIII.

»Uprowadzają nam króle w zazdrości.
Odwalon kamień tumby a loch pusty.
Oto niesiemy balsamy, wonności,
uwonić strzępy, proch całować usty;
niechby w nas Spokój-wiekowy zagości,
spowiedź uczynim i znajdziem odpusty«.
O pustą tumbę rozbili swe dzbany
mleka i miodu i jękli: »porwany!«

LXIX.

Rzesze szły; wszystkie szemrzą: »Król porwany«.
»Nie ujrzym Króla! Niemasz!« — Rzesza rosła.
»Gdzie Król!!« A inni krzyczą: »Zmartwychwstany!«
»Oto go Boża-moc z grobu uniosła!« —
»Oto wyklęczym kamienie kolany,
aż go nam wróci Bóg Zwiastuna-posła.
Bo snać zrządzenie to i snać być miało
bych Jego wszystko serce dziś płakało«.