Strona:PL Wyspiański - Kazimierz Wielki.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LXI.

Taka w nich siła duchowa zbudzona,
iskrami cisnąc, do grobu przypadła,
jak błyskawica biegając szalona,
stapiała prochów męt i treść ich jadła, —
żarem paląca płomiennego łona,
aż króla mnie pod drzewem tam odgadła.
Więc padł na ziemię krzyżem i zaszlochał
a groby wkoło widziały, że kochał.

LXII.

»Widziałem twoję Wielkość i twą Nędzę.
Czyliś przed oczy moje stawion truchło,
iżbym twe grzechy w twoich dziejów księdze
przemazał, — iżby zgnilizną nie cuchło,
co ma być strawą żywych i snuć przędzę,
ażby z niej nowym ogniem życie buchło.
Historya! Dzieje! Otom jest w sumieniu
porażon sędzia — przebacz Sędzio Cieniu!«

LXIII.

Głazy głębokim jękiem mu odrzekły,
dziejów ubiegłych zwołując wspomnienia,
a Echa się te długie w łańcuch wlekły;
zrazu przeciągły w naw niskich podcienia
skrywał się, gdzie wilgocią ściany ciekły;
to się aż chwytał stropów i sklepienia,
rozkołysany na pajęczej pletni,
złotego wieku strząsał pył stuletni.