Strona:PL Wyspiański - Kazimierz Wielki.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LII.

dłoń na główce, — spokojny, spokojny
i czysty — jakby przepomni przez chwilę
przyjaźnie-zdrady i sojusze-wojny
i jest ogromnie pewny w swojej sile,
czuje się Piastun-król szczodry i hojny,
co siadł do stypy z bracią na mogile
i cienie ojców czcząc stosu pogrzebem,
z każdym, jak z równym swym, łamał się chlebem.

LIII.

Tutaj to, tutaj kończyłem budowę
i strop sklepienny przewiązałem tęczą
i sarkophagum stawiłem ciosowe
ojcu — niech spoczął po trudach, co męczą,
mąż, który wielkie przełomy dziejowe
podjął, nim czoło korony obręczą
podniósłszy dumne, harde, nieugięty,
wrogów w żelazne pozakuwał pęty.

LIV.

A gdy ja chłopak stałem mu przy ręku
i na koronę patrzyłem nowiutką,
ojciec coś mówił, a głos ginął w brzęku
hałaśnym trąb; — bo miał malutką
postać; — więc przy tem mieczów szczęku
dobywanych, co przed nim ulicę calutką
zamkły, — że stają w mieczyskach rycerze
a trąby grają hymnus, że dreszcz bierze...