Strona:PL Wyspiański - Kazimierz Wielki.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XXXIV.

Nad prochami ksiądz śpiewał umarłych Wilije; —
mnie człowiek jakiś za kościec ujmował,
jakby w me ręce składał serce czyje,
jakby mię prosił o co, czy dziękował;
ślubował wskrzeszać narodu Gloryje,
że i mnie, chociem król, a dreszcz przejmował;
— spowiadał mi się z bólu i żałości,
szeptał o jakiejś ofierze miłości.

XXXV.

Był mały, jako ludzie ciałem drobni
i przygarbiony nie wiekiem, lecz pracą;
był z tych, którzy są Aniołom podobni,
których żywoty wiele wykołacą,
gdy się w nich święta duma odosobni,
gotowi się poświęcać, mając za co; — —
do pocałunku głowę chylił w długich lokach,
z oczu mu gorzał żar — taki w prorokach.

XXXVI.

»Przed tobą jako Skarga się rozpłaczę
i załamię ręce w dnie rozłamu
i zabarwię twe dumy junacze
i napiętnuję Rozpacz wobec Kłamu,
byś mię poznał, jak opowiadacze
i byś nie brał mnie za kupce kramu.
Oto czytaj w sercu i sumieniu,
dajęć duszę w tem rąk uściśnieniu«.