Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ROZDZIAŁ XI.




Obława.


Mnogo ludzi podąża drogą ku puszczy; liczne sanki suną po Trytwie, a z sanek wyglądają błyszczące lufy dubeltówek; furmani z całych sił biją rękami o ciało, aby się rozgrzać na mrozie; konie parskają, para bucha z nich kłębami. Gospodarze i parobcy przywdziali kożuchy, na kożuchy zaś oblekli jeszcze brunatne sukmany, na ręce naciągnęli futrzane rękawice o jednym palcu. Saneczkami w jednego konia pędził w stronę lasu Kukułka, a za plecami jego przysiadł Byś, mając głowę zwróconą ku puszczy. Pies dziko spoglądał, zdawał się marzyć o przyszłych bojach, w których za chwilę miał wziąć udział; przeczuwał może swoje bohaterskie awantury.
Na drodze gwar był niezmierny, rozmawiano o innych ciekawych rzeczach. Kiedy atoli cały ten tabor przybył już do puszczy, Kukułka wyskoczył z sanek i cichym głosem, gestami, oraz migami dawał do zrozumienia, że należy zachować milczenie. Strzelec podzielił gromadę na oddziały, oddziałom wyznaczył dowódców, porozumiał się ze strzelcami, Bysia wziął na smycz i umieścił w sankach przy swych nogach. Skoro zaś wszystko zostało ułożone, gdzie jak i kiedy ma się rozpocząć obława, Kukułka przed-