Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jest tylko silny, mądry, wytrzymały, zuchwały i zahartowany. Dogania wiatronogą sarnę, zwycięża strasznego odyńca i nie schodzi z drogi człowiekowi. A przecież to krewniak psa, największego ludzkiego poufalca i zausznika! Tylko, że on ma kark grubszy i bardziej nieugięty. On kiedyś zginie zapewne, a wtedy ludzie oddadzą mu sprawiedliwość w literaturze; tymczasem walczyć z nim trzeba.
Śnieg sypał dużemi płatami, niebo było czarne; w okolicach Zabrańskiej Budy, pomiędzy gąszczami kniei przedzierała się pośpiesznym biegiem istota czworonożna z ogonem puszystym i w dół spuszczonym, z nastawionemi śpiczastemi uszyma, o świecących, ukośnych oczach, z głową zakończoną ostro, a na grubej szyi osadzoną. Był to mały wilk, jeden z nierzadkich mieszkańców naszej puszczy. Wybiegł na wzgórzystą polankę, pełen jakiegoś nerwowego niepokoju, błysnął dokoła ślepiami, obwąchał grubą sosnę, przysiadł na tyle ciała, wzniósł w górę paszczę i posłał w obłoki jeden przeciągły głos „Huuuu!“ Posłuchał echa, rozbijającego się po boru w nocnej ciszy, a potem począł wyć na dobre. Tu i owdzie odezwały się podobne głosy, a gdy jedne z nich milkły, inne poczynały zawodzić znów te posępne pienia. Nie wiem, czy to były głosy miłości, czy skargi głodu; może — hasła wojny, którą ród wilków wypowiadał światu.
Niezadługo potem przybył inny wilk: błysnął w krzakach oczyma, popatrzył przez chwilę, przysiadł naprzeciwko wyjącego współplemieńca i zaczął mu wtórować. Niebawem zjawiło się więcej śpiewaków i puszcza zagrzmiała wrzawą wycia, które strachem musiało przejmować każdego, kto nie był wilkiem. Gdyby ci po ludzku przyszło odczuwać i osądzać wilcze wycie, musiałbyś przyznać, że w niem drga rozpacz, czy mściwość, którą wywołuje może gorycz zbyt twardej życiowej doli. No, a czemużby wilk nie miał odczuwać swej niedoli? Może ją i od-