Przejdź do zawartości

Strona:PL Wiktor Gomulicki - Wspomnienia niebieskiego mundurka.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Mówi dużo, prędko — chciałby nieprzyjemną sprawę »zagadać«.
— Przykazania, pauprze, znasz?
— Znam przykazania Boskie i przykazania kościelne; i grzechy główne, i grzechy cudze i grzechy przeciw Duchowi Świętemu... Wszystko znam, proszę księdza dobrodzieja!
— Jakież jest czwarte przykazanie Boskie?
— »Czcij ojca twego i matkę twoją«... A piąte: »Nie zabijaj!«... A szóste..
— Czy w czwartem przykazaniu Bóg nakazuje szanować tylko rodziców?
— Nie tylko rodziców, ale także krewnych, opiekunów, zwierzchników, przełożonych i wszystkie wogóle osoby starsze, którym winniśmy miłość, cześć, wdzięczność, szacunek i posłuszeństwo... Amen!
Choć nie patrzy wprost na księdza, dostrzega jednak, że jego surowa twarz rozchmurzyła się cokolwiek. Budzi to w nim otuchę.
Suchy, twardy głos pyta dalej:
— Czemuż więc, pauprze jeden, nie uszanowałeś ani mego wieku, ani stanu, wdzierając się podstępem tam, gdzie się schował przed podobnymi tobie krzykaczami?
Sprężycki milczy zawstydzony.
— Co cię tu ciągnęło, co? Niema w moim ogródku wisien kwaśnych, gruszek niedojrzałych, jabłek cierpkich — niema nic, za czem przepadają takie niedorostki. Są tylko kwiaty — proste, polne