Strona:PL Wiktor Gomulicki - Wspomnienia niebieskiego mundurka.djvu/065

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    suszonego wśród aktów, z twarzą bladą, zimną, z dwuznacznym na wązkich wargach uśmieszkiem. Bliźniacze podobieństwo istniało pomiędzy ojcem i synem — zwiększone tem jeszcze, że Ślimacki ojciec nie nosił żadnego zarostu, wygalając codziennie twarz całą z pedantyczną, w manię przechodzącą starannością.
    »Ślimak« nigdy się nie unosił. Gdy mu który z zapalczywych kolegów powiedział co przykrego — gdy nazwał go naprzykład »lizusem« — nic nie odpowiadał. Rybie jego oczy wpatrywały się w przeciwnika spokojnie choć z natężeniem — na wargach pojawiał się wyraźniejszy, niż zwykle, uśmieszek — i na tem wszystko się kończyło..
    Ale w dwa, trzy dni później — czasem w tydzień dopiero — zapalczywy kolega wypukiwany był najniespodziewaniej do kancelaryi. Zwierzchność zarzucała mu to naganne sprawowanie się poza szkołą, to karygodne palenie tytuniu, to wałęsanie się w godzinach niedozwolonych po mieście i za miastem....
    Na poczekaniu składano sąd, ferowano wyrok i poddawano go natychmiastowej egzekucyi..
    Z egzekucyami kulawy Szymon ledwie mógł nadążyć...
    Tymczasem zbliżył się koniec roku szkolnego.
    Wiedziano już powszechnie, że pierwszą nagrodę weźmie Ślimak, że Sprężyckiemu (który nie przestawał popisywać się na pauzach »polką-ułanką«) dostanie się co najwyżej »list pochwal-