Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


był się na tę odwagę W końcu zapukał, otworzył drzwi i zaczął:
— Przepraszam pana...
— Idź do dyabła! — zawołał gość strasznym głosem — i zamknij drzwi za sobą.
W ten sposób skończyła się ta krótka rozmowa.



ROZDZIAŁ VII.
Zdemaskowanie obcego przybysza.

Gość wszedł do małego saloniku zajazdu około w poł do piątej rano i zabawił tam prawie do południa z opuszczonemi sztorami, zamkniętemi drzwiami. Nikt, po wypędzeniu Halla, nie śmiał zbliżyć się do niego.
Przez cały ten czas musiał chyba nic nie jeść. Trzykroć zadźwięczał jego dzwonek, trzecim razem gwałtownie i długo, ale nikt nie odpowiadał na wezwanie.
— Niechże go z jego „idź do dyabła“! — wołała pani Hall.
Nagle doszła ich wieść o grabieży w wikaryacie i obie rzeczy zaczęto łączyć razem. Hall, w towarzystwie Wadgersa, wyszedł dla znalezienia urzędnika, pana Shuclkeforta i naradzenia się z nim. Nikt nie śmiał iść na górę. Niewiadomo było, co gość robił. Chwilami chodził gwałtownie po pokoju, a dwa razy usłyszano huragan klątw, darcie papieru i gwałtowne tłuczenie butelek.
Grupa przestraszonych, ale i zaciekawionych ludzi wzrastała. Przyszła też pani Huster, do gromadki