Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

— Pogrzebacz! — zawołał znów Kemp i pobiegł do kominka.
Wręczył pogrzebacz policyantowi, który nagle cofnął się wstecz.
— Hop! — zawołał, nachylił się i zasłonił się pogrzebaczem przed siekierą. Rewolwer wystrzelił swój przedostatni nabój i rozdarł jakiś cennny obraz.
Niewidzialny usiłował dostać się do pokoju — rozpoczęła się walka.
Przy pierwszym ataku, służąca wrzasnęła przeraźliwie i nie przestając krzyczeć, pobiegła otworzyć okienice, widocznie w celu drapnięcia przez potrzaskane okno.
Siekiera cofnęła się do korytarza i zawisła o dwie stopy nad ziemią. Wszyscy słyszeli teraz oddech Człowieka Niewidzialnego.
— Wy dwaj ustąpcie na bok — rzekł wróg niewidzialny do policyantów — pragnę dostać w swe ręce tylko Kempa.
— A my chcemy dostać w swoje ręce ciebie! — odparł policyant, wysuwając się szybko naprzód i ciskając pogrzebaczem w kierunku głosu.
Człowiek Niewidzialny musiał widocznie cofnąć się, gdyż pogrzebacz wpadł w stojak na parasole.
Kiedy policyant prostował się po wymierzeniu ciosu pogrzebaczem, Człowiek Niewidzialny siekierą zadał mu cios w głowę. Hełm policyanta zmarszczył się, jak kawałek papieru, a właściciel jego zwalił się na ziemię przy schodach, prowadzących do kuchni.
Ale drugi policyant, wychwyciwszy pogrzebacz ze stojaka, ugodził nim w coś miękiego. Odezwał się