Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Gość roześmiał się krótko, raczej warknął ochryple.
— Czy tak? — spytał.
— Naprawdę, panie. A nie było się z czego śmiać dla tych, którzy musieli tańczyć około niego tak, jak ja musiałam, bo siostra była zajęta swym drobiazgiem. Musiałam zakładać, panie, bandaże i odwijać je znowu. Tak, że jeżeli mi pan pozwoli powiedzieć sobie, to...
— Proszę o zapałki — powiedział gość nagłe. — Fajka mi zgasła.
Pani Hall została nagle powstrzymana w swym zapale. Niewątpliwie postąpił sobie bardzo ordynarnie po tem wszystkiem, co mu powiedziała. Zadyszała ku niemu przez chwilę urazą, potem jednak przypomniała sobie dwa suwereny. Poszła więc po zapałki.
— Dziękuję — powiedział krótko i węzłowato, gdy pani Hall położyła przed nim zapałki.
Odwrócił się ku niej plecami i zaczął znowu wyzierać przez okno. Widocznie był drażliwy na punkcie operacyi i bandaży. W każdym razie nie miała już śmiałości powiedzieć nic więcej. Ale jego lekceważący sposób traktowania drażnił ją w każdym razie, co się mocno tego południa skrupiło na biednej Millie.
Gość pozostał w salonie aż do godziny czwartej, nie dając najmniejszej sposobności do wtrącania się w swoje sprawy. W ciągu tego czasu zachowywał się przeważnie spokojnie; zdawało się, iż siedział w ciemności, paląc fajkę przy świetle ognia, a może drzemiąc.
Raz czy dwa razy ciekawy podsłuchiwacz mógł był słyszeć jego chód po pokoju. Zdawało się, że mó-