Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MELCHJOR.

Nie.

ZAMASKOWANY PAN.

— Twój ojciec szuka w tej chwili pociechy w silnych ramionach twojej matki. Ja ci świat otwieram. Twoja chwilowa rozpacz wypływa z twego nędznego położenia. Gdy zjesz ciepłą kolację, będziesz z tego drwił.

MELCHJOR.

(do siebie)
To może być tylko jeden z djabłów.

(głośno)

Po tem com zawinił, gorąca kolacja nie może zwrócić mi spokoju!

ZAMASKOWANY PAN.

To zależy od kolacji! Tyle ci tylko mogę powiedzieć, że ta mała byłaby z łatwością urodziła. Była znakomicie zbudowaną. Zginęła jedynie przez środki na poronienie matki Schmidtowej. — — Ja cię wprowadzę między ludzi. Dam ci sposobność rozszerzenia w bajeczny sposób twoich horyzontów. Zapoznam cię bez wyjątku ze wszystkiem, co świat przedstawia interesującego.