Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SCENA PIĄTA.


PANI GABOR.


(siedzi i pisze)

Kochany Panie Stiefel!
Całą dobę rozmyślałam nad wszystkiem, co mi pan napisał i z ciężkiem sercem biorę za pióro. Nie mogę panu dostarczyć pieniędzy, potrzebnych na wyjazd do Ameryki, daję panu najświętsze na to słowo. Po pierwsze nie rozporządzam tak wielką sumą, po drugie byłoby z mej strony najcięższym grzechem, gdybym panu ułatwiła wykonanie tak lekkomyślnego, a brzemiennego w skutki postanowienia. Niechże pan tylko nie będzie niesprawiedliwym i nie przypisuje tej odmowy obojętności dla pana.
Przeciwnie, jako pańska stara przyjaciółka, nie wypełniłabym należycie obowiązków mych względem pana, gdybym, dając się porwać chwilowej pańskiej rozpaczy, straciła równowagę i poszła za pierwszym mym popędem. Jeśli pan sobie życzy, napiszę do pańskich rodziców. Postaram się ich przekonać, że w ciągu tego kwartału robiłeś pan wszystko, co się zrobić dało. Że surowe potępienie pańskiego losu byłoby