Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/012

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i pończoch. Gdy włożę mą pokutniczą szatę, ubiorę się od spodu jak królowa elfów... Nie gniewaj się mateczko! Przecież wówczas tego nikt nie będzie widział.

SCENA DRUGA.

(Niedziela—wieczór.)

MELCHJOR.

To za nudne. Ja już nie gram.

OTTON.

I my możemy zaprzestać! — Czyś zrobił zadania Melchjorze?

MELCHJOR.

Grajcie dalej.

MAURYCY.

Dokąd idziesz?

MELCHJOR.

Idę się przejść.

JERZY.

Już się ściemnia!

ROBERT.

Czyś już zrobił zadania?

MELCHJOR.

Czemużbym się nie miał przejść po ciemku?