Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


roku wywieziono sześć tysięcy ośmset inteligentów. Śladem jego śmierć kroczy, a on zostawia za sobą cmentarzysko i ruiny.
Te wyrazy winny być brane dosłownie nie zaś obrazowo. On wytworzył organizację zjednoczonej arystokracji, która trzyma stałe całe państwo pod naciskiem. Jest to tortura współczesna w wielkim stylu. Pogromy, fińskie wyprawy karne, dręczenie więźniów, okrucieństwa czarnej solni, to wszystko są jego dzieła. Marnotrawi olbrzymie sumy skarbowe, ułaskawia winnych, a skazuje niewinnych, dławi ducha i gasi światłość wszelaką. Nikt mu tego wzbronić nie zdoła, jest bowiem wszechpotężny. To wróg Boga. Schylam przed nim czoło.
Ewa spojrzała nań ze zdziwieniem, on atoli nie zauważywszy tego, ciągnął dalej:
— Nikt go nie zna i przeniknąć nie może. Sądzą, że jest nasycony, a odczuwa tylko zadrażnienia naskórka. Opowiadają, że każe walczyć ze sobą dwu pięknym, nagim kobietom. Obie mają sztylety i muszą się wzajem pozabijać. Przed tem trzeba uchylić czoła.
— Nie rozumiem! — szepnęła Ewa rozwierając szeroko oczy. — Czemuż chylić czoło?
Becker potrząsnął odmownie głową i jął znowu mówić monotonnym głosem:
— Wszystko na ziemi i niebie może zakupić. Przyjaźń, miłość, opinę powszechną, cierpliwość ludu, sprawiedliwość, kościół, wojnę i pokój. Zaczyna od rozkazu i przemocy, oczywiście, czego jednak w ten sposób osiągnąć nie może, to kupuje. Rozkaz i przemoc w rękach jego dokazują często rzeczy, któreby się nie udały zwykłemu śmiertelnikowi.
Podczas polowania na niedźwiedzie w Kaukazie za-