Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czuwać nad naszą pomyślnością ziemską, więcej niczego nie żądamy. Dość tego jednak. Nic wesołego nie mogę ci donieść o twej protegowanej. Hołota oszalała wobec tego deszczu złota. Otoczono ją, żebrano, ten i ów skradł coś, powstała bójka, jeden wbił drugiemu nóż w brzuch, a rozwścieklona baba broniła się kociubą od pieca. W końcu wkroczyła policja. Potem kobieta owa najęła mieszkanie w innej dzielnicy, nakupiwszy różnych gratów, mebli, pościeli, odzieży, naczyń kuchennych, a nawet zegar z kukułką. Taki zegar, musisz wiedzieć, to coś okropnego. Co chwila wychodzi zeń kukułka i drze się. Bawiłem raz w gościnie u znajomych, którzy mieli trzy takie zegary. Ile razy zamknąłem oczy, potwór zaczynał wrzeszczeć. Można było oszaleć, chociaż pozatem ludzie ci byli nader mili. Ta baba Krolla zatraciła od czasu twego podarku ostatnie resztki rozsądku. Pieniądze nosi przy sobie w szkatułce, dniem i nocą nie spuszcza z nich oka. Gra na loterji i kupuje dziesięciofenigowe romansidła. Dzieci marnieją całkiem tak jak przedtem, gospodarstwo schodzi coraz bardziej na psy, a tylko szkaradna kukułka skrzeczy do wtóru. Czegóż tedy dokonałeś? Gdzież twe dobrodziejstwo? Lud nie znosi nagłego szczęścia. Nie znasz ludu, nic o nim nie wiesz, przeto zostawże go w spokoju.
Krystjan patrzył przez okno na chmurne niebo. Potem zwrócił oczy na Crammona. Po raz pierwszy jakby dopiero w tej chwili spostrzegł, że przyjaciel ma dość pulchne policzki i podbródek z dołeczkiem, spoczywający na miękkiej warstwie tłuszczu. Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, uśmiechnął się tylko i skrzyżował nogi.