Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdy o mnie zapyta, proszę powiedzieć, że wyjechałem niespodzianie w ważnych, naglących sprawach.
To rzekłszy zszedł po schodach, a panna Aglaja patrzyła za nim z przerażeniem i smutkiem.
— Dobranoc Aglajo! — zawołał raz jeszcze, stojąc w progu. Polem zaszeleścił klucz bramy.

22.

W ostatnich dniach kwietnia otrzymał Krystjan telegram Ewy Sorel tej treści:
— Ewa Sorel będzie od trzeciego do dwudziestego maja w Berlinie, w hotelu Adlon i oczekuje tam niezawodnie Krystjana Wahnschaffe.
Odczytał te słowa kilka razy. Zarówno wnętrzne, jak i zewnętrzne życie jego dochodziło do punktu zwrotnego. Wiedział, że wezwanie to oznacza rozstrzygnięcie, nieznanego zgoła rodzaju i doniosłości.
Był od kilku tygodni niespokojny, co mu zwłaszcza dokuczało w czasie bezsennych nocy. Nieraz wsiadał w auto, by pojechać do któregoś z pobliskich miast, ale zawracał w pół drogi.
W Waldleiningen pieścił swe konie i igrał z psami. Nagle doznał wrażenia, że jak dzieciak szkolny łże, by uzyskać swobodę i cała radość przepadła. Na pożegnanie objął za szyję ulubieńca swego, wspaniałego doga. Patrzyli sobie w oczy, a dzieciak, który zbiegł ze szkoły zdawał się mówić:
— Muszę wpierw zdać egzamin!
— Wiem, wiem, musisz jechać! — odpowiedział pies.
Pełnej krwi Szkot, kupiony od lorda Lay, który odzyskał zdrowie, uczynił serdeczny gest smukłą szyją i potwierdził także:
— Musisz jechać, rozumiem to dobrze.