Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wo. — Dajmy tedy pokój. Drugim projektem, dla mnie sympatyczniejszym zresztą, jest byś się jął pracy we firmie. Chcę stworzyć dla ciebie stanowisko reprezentatywne w służbie wewnętrznej, lub zewnętrznej. Jeśli obierzesz to ostatnie, możesz zamieszkać za granicą n. p. w Japonji, albo Ameryce. Rozległe pełnomocnictwa pozwolą ci na niezawisłość. Weźmiesz odpowiedzialność zgoła nie ciążącą, a będą ci przysługiwać przywileje posła. Zgódź się tylko, a resztę sam załatwię.
Krystjan wstał.
— Ojcze, proszę cię serdecznie, porzuć len lemat! — powiedział chłodno, spuszczając oczy.
Albrecht Wahnschaffe wstał także.
— Nie czyń zbyt porywczych postanowień! — napomniał syna. — Nie taję wcale, że dotknęłaby mnie twoja stanowcza odmowa. Liczyłem na ciebie! — spojrzał z mocą na milczącego syna.
Po chwili spytał:
— Kiedyżto byłeś we fabrycznych zakładach naszych?
— Zdaje się, przed trzema, czy czterema laty! — odrzekł Krystjan.
— Było to w czasie Zielonych Świąt, przed trzema laty, o ile się nie mylę! — oświadczył Albrecht Wahnschaffe, dumny potrosze ze swej, nieomylnej pamięci.— Wybraliście się, wraz z kuzynem Theo Friesenem na wycieczkę do Harzu, a Theo chciał zboczyć, by obejrzeć nasze instytucje humanitarne, które go zainteresowały. Ale niedługo popasaliście tam, pono.
— Nie. Przekonałem Thea, że droga przed nami daleka, ja zaś chciałem się dostać pod dach.
Przypomniał sobie wszystko dokładnie. Auto jechało zwolna w porze wieczornej, ulicami ogromnego miasta