Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/349

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ach, co za przecudne słowa!
Często jednak traktował ja chłodno i lekceważąco, czyniąc winna niepowodzenia. Było jej to już obojętne. Postanowiła uczynić krok stanowczy, a sił jej dodał wstręt do tego domu, mieszkańców jego, całego kraju i klimatu. Gdy ją chciał całować, bladła i spozierała tak, jakby rozum utracił. Wściekał się i groził harapem, ona jednak miewała uśmiech, który go niewolił i pozbawiał pewności siebie.
Fryderyk Pestel był już od sześciu tygodni w Buenos Aires. Korespondowali ze sobą przy pomocy zaufanego zdawna młodego Indjanina, który pragnął bardzo dostać się do Europy. Przyrzekła mu to, a także mamce, Eleuterji, wciągniętej ostrożnie do spisku.
Ułożono z Pestelem wszystkie szczegóły ucieczki. Letycja miała się znaleźć w Buenos Aires w dniu odpłynięcia portugalskiego statku „Don Pedro“. Nie łatwą było, zaprawdę, rzeczą wynaleźć środki i drogi dostania się tam wraz z bliźniętami, toleż Letycja stworzyła cały romans.
Żyła w stolicy para starych ludzi, don i donna Herzales, a wielki ich majątek miał przypaść dzieciom Gunderama. Ponieważ jednak byli to najbrudniejsi pod słońcem skąpcy, zachodziła obawa, że mogą w przystępie gniewu, czy obrazy, pozbawić spadku krewnych swoich. Od lat całych już nie pisali do Gunderama, a stosunki ograniczały się do rzadkich, pełnych czci odwiedzin Stefana, lub braci jego. Letycja wiedziała to dobrze.
Udało jej się sfałszować list, nibyto ze strony donny Herzales, z prośbą, by młoda matka przybyła do miasta wraz z dziećmi na kilkodniowy pobyt u wujostwa.