Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/318

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rady. Usłyszymy o niej niejedno jeszcze. Posiada nieopisaną ambicję.
— Łatwo było przewidzieć, że zajdzie daleko! — zauważył Krystjan zcicha, pragnąc coprędzej zacząć o sprawach własnych, które go tu przywiodły, ale zbrakło mu słów.
— Dusza jej — ciągnął Becker dalej — musiała zatracić miarę i teraz ciało jej, aż do okrucieństwa jest tyranizowane. Jest to wyrównanie naturalne zgoła. Pożąda władzy, świadomości, odkrywania i wspólnictwa. Igra z losami ludzkimi i losami narodów. Dawniej mówiła mi: — Cały świat, to tylko jedno serce. Otóż to serce, tę całą ludzkość można zniweczyć w samym sobie. Ambicja, to tylko inna forma rozpaczy i trzeba ją posunąć do granic ostatecznych. Tam dojdę i tam dotrze wielu z tych, którzy zatoczyli koło w kierunku przeciwnym, a wówczas podamy sobie ręce.
Doszli nad brzeg jeziora. Zapiął płaszcz i podniósł kołnierz.
— Widziałem ją w Paryżu, w galerji starego domu, — szepnął — szła, trzymając w obu rękach dwa kandelabry, o dwu świecach, kopcących mocno. Biały welon spływał jej z ramion i doznałem dziwnego uczucia lekkości. Widziałem ją wówczas, kiedy jeszcze występowała w „Papajou“. Położyła się za sceną, na ziemi, by obserwować pająka, który w szparze dwu desek snuł skomplikowaną sieć swoją. Powstrzymała mnie gestem i dalej patrzyła na pająka.
Wiedziałem czego uczy się od pająka i jaka się w niej mieści siła oddania. Nie spostrzegłem nawet tego, że mnie wciąga w płomienny swój krąg. Nieugaszone pragnienie tworzenia, budowania, odkrywania i odnajdywania coraz to nowego oblicza, byłoby mi