Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


do domu. Szaleńcze spekulacje oplątały go tak, że nie chcgc zostać nędzarzem, wolał zakończyć życie.
Uporządkowałyśmy zobowiązania i plamy na nazwisku niema. Ludzie mówią nam na pociechę, że ojciec pospieszył się niepotrzebnie, to jednak nie zmienia faktu naszego bardzo smutnego położenia. Tego rodzaju perypetje zdarzają się chyba jeno w teatrze i jestem dotąd oszołomiona. Nie wiem co czynić i zazdroszczę tym, którzy to wiedzą. Czy mi odpiszesz? A może już zapomniałeś? Nie mam odwagi pytać.
List ten posłała Crammonowi, z prośbą doręczenia, a on odpowiedział:
— Drogi mój skrzaciku! Mam nadzieję, że głos pani znajdzie echo. Ale stało się dużo złego. Ów szlachetny człowiek, do którego pani apeluje zapoznał siebie samego, przeszłość, i wszystkich kochających go. Bóg zaćmił mu umysł, my zaś pragniemy go ratować. Oby pomoc pani była skuteczną.
Przeraziły ją te, niezrozumiałe słowa, a miała czas rozważać je, bowiem dopiero po kilku tygodniach nadeszła odpowiedź i to gorsza, niż gdyby jej wcale nie było.
Nie pisał Krystjan, ale Amadeusz Voss:
— Wielce szanowna Pani! Znalazłem list Pani pośród różnych niezałatwionych przez Krystjana Wahnschaffe korespondencyj, w dawnem jego mieszkaniu, które teraz zajmuję. Przypuszczając, że także i Pani nie dostała odpowiedzi, pozwalam sobie napisać. Nie jestem dla Pani niczem, może nawet osobą zgoła zapomnianą, ja natomiast pamiętam Ją dobrze i żałuję ciągle, iż nie było mi danem złożyć u Jej stóp dowodów wysokiej czci i sympatji. Jestem z natury płochliwy i nic narzucam się z rozmysłem, toteż do tego listu