Strona:PL Wassermann Jakób - Ewa.djvu/271

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Cóż to znaczy, na miłość boska? — wykrztusił z trudem.
— Istna zagadka, łaskawy panie radco tajny. W całej praktyce mojej nowość zupełna. Można się tylko domyślać, o ile nie utracimy nadziei, że same wydarzenia przyniosą jakieś wyjaśnienie.
Opanowując się wreszcie, przybrał tajny radca minę urzędową, chłodną i spytał:
— Jakie pan zebrałeś informacje odnośnie do owej kobiety?
— Właśnie miałem o tem mówić. Wszystkie antecedencje wyszły na jaw. Trudna to była rzecz i musieliśmy funkcjonarjuszów naszych wysyłać na miejsce. Nie da się określić stanu i zawodu jej ojca, gdyż narodziny były nielegalne. Matka pochodzi z Fryzji, przebywa w Oldenburgu, jako gospodyni w małej posiadłości wiejskiej, potem żyła z pewnym pensjonowanyin poborcą podatków, a po jego śmierci założyła sklep z perfumerją w Hanowerze. Ale nie wiodło jej się.
W roku 1895 została skazana na trzy miesiące więzienia, w Clewe za oszustwo i sprzeniewierzenie. Polem, aż do roku 1900 ślad znika, a jawi się znowu w Berlinie. Mieszkała tam naprzód w Rixdorfie, potem przy Treptowerstrasse, Briisselerstrasse za szpitalem Virchowa. Niejednokrotnie była podejrzywana o kuplerstwo, ale nie karano jej z braku dowodów. Zameldowana jest, jako właścicielka zakładu cerowania maszynowego, w rzeczywistości jednak żyje z wróżbiarstwa i kładzenia kabały, co sądząc po stopie życia, musi jej się opłacać.
Ma tylko dwoje dzieci, ową Karen i dwudziestosześcioletniego syna Nielsa Henryka, znanego policji nicponia, który wchodzi ciągle w konflikt z prawem. Cór-