Strona:PL Władysław Stanislaw Reymont - Na krawędzi.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pędzonych na Sybir. Dziesiątki tysięcy rozwianych po świecie — na wieczną mękę tęsknoty — napróżno!
I pospolite ruszenia braci szlachty, i chłopi „z rękami od pługa“, i armje regularne, i spiski, i ruchawki — napróżno wszystko, napróżno!
Przeklęci jesteśmy, bo przeklęty jest cały ród człowieczy!
Tak widać chce On!
A wy strajkiem pragniecie zwyciężyć fatum!
Szydził, a łzy płynęły mu z oczu, i ból nim miotał, i rozpacz!
— Prawdę straszną przypomniałeś, ale i to jest prawdą, że każde pokolenie będzie wstawało do walki o wolność, do ostatniego człowieka, do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi, aż musi się ugiąć samo przeznaczenie, musi! — wołał „obojętny“.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

„Bądźcie jak kamienie ręką Boga rzucane na szaniec“ — nakazywał Słowacki, a Kamimura, niedawno, wczoraj prawie, wyprawiał kwiat swojego narodu:
— „Idźcie na swoje trumny-brandery, idźcie i zgińcie co do jednego, zgińcie dla ojczyzny“.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ktoś leciał przez puste pokoje ku nam.
— Nadzwyczajny dodatek „Kurjera“! — wrzeszczał posłaniec z płatami mokrej jeszcze bibuły w ręku.
„Konstytucja zdecydowana, jeszcze radzą nad nią, ale już wkrótce będzie ogłoszona“!
Oto ta wieść wstrząsająca, wieść dopiero zapowiednia! Każdy się czepiał oczyma tych mokrych je-