Strona:PL Władysław Orwid - Stefan Okrzeja.pdf/23

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    szawy z lęku przed rewolucją i zamknął się w fortecy Modlina.
    Powtórzyła się jednym słowem biblijna historja wodzenia Chrystusa od Annasza do Kajfasza i z równym skutkiem. Maksimowicz wyrok zatwierdził.
    Gdy zjawił się w celi Okrzei obrońca, by mu zakomunikować tragiczny rezultat kilkotygodniowych zabiegów i zaczął mówić rwącym się ze wzruszenia głosem:
    — Straszną panu przyszedłem zwiastować nowinę — Okrzeja domyślając się o co chodzi, przerwał spokojnie:
    — Cóż tak strasznego, byłem do tego przygotowany dawno, zdawało mi się tylko nieprawdopodobnym, bym mógł podzielić los tych bohaterów Wielkiego proletarjatu, którzy byli stokroć bardziej zasłużeni dla sprawy odemnie. Nie śmiałem marzyć, iż dorosnę do ich męczeńskiego wieńca…
    Gdy adwokat nie tyle z przekonania, ile z obowiązku ratowania do ostatka swego klijenta napomknął o podaniu prośby na najwyższe imię, Okrzeja się żachnął:
    — Rozumiem, że pan to robi z musu, ale przecież jeśli kobieta — Perowska, nie chciała