Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 2.pdf/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sczepionych ostatnim tchem.
Niektóre dziwnie sprężone,
Na wznak ku niebu leżące,        15
Wielkiemi oczyma szklącemi
W tarcz księżyca wpatrzone.
Setki tych szklanych oczu.
Niektóre krzyżem przypadłe do ziemi,
Rękoma zimno jej obejmujące — —        20
Niektóre samotnie śpiące
Na uboczu
Z poddaną pod głowę dłonią.
Są też skulone,
Jak dzieci, co się bicia chronią.        25
Niektóre w kłąb zwinięte,
Niby ostrzem przybite robaki —
A zasię inne
Jak dziwaczne na drodze pływaki,
W pełzaniu żmudnym — zaśnięte.        30

Chodzi pośród nich żałobna Pani,
Schyla się nad uśpionymi,
Czasem przyklęknie na śniegu,
Patrzy w lica,
Snadź kogoś upatruje, szuka — —        35

Leżą oto pokotem, zbratani,
Wróg z wrogiem — już na tamtym brzegu —
Jednakimi oczyma szklącymi
Wpatrzeni w tarcz księżyca.
...wysokie topole,        40
Jako dwa rzędy rozstawionych straży,
Stoją w milczeniu.