Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 2.pdf/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DWA LISTY
I

Madonno!...
Kornie schylam przed Tobą kolano —
Nie gardź zachwytem pieśniarza —
Wszak jesteś, Piękna, jak słoneczne rano,
Które najlichszych obdarza.        5
Z oczu Twych idą promienie darzące,
Same o sobie niewiedne,
Które śni czasem na zaziemskiej łące
Serce człowieka biedne.
 
Jakaż kraina była dosyć godną        10
Być Twą kolebką, Pani,
I jaka ziemia tyle niezawodną,
Żeś przyostała na niej?
Jakiż dom ziemski weselem się rzęśni
Twej obecności,        15
I jacy ludzie mogą być tak szczęśni
Być w Twej bliskości?
 
Gdyż piękna jesteś jak cud nie widziany,
Śniony li serca dygotem,
Pięknością, która życiu otwiera polany        20
W jakimś zaświecie złotym.