Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 2.pdf/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MYSLI MOJE

Żyć? — i dla kogo? — pytam. Dla Boga, dla ludzi?
Ha! śmiech się w duszy mojej skołatanej budzi! —
Bóg?! — ja już powątpiewam, że jest Bóg na niebie,
Ludzie? widzę ich w życiu, nie widzę w potrzebie!...
Nie przeczę, że jest jakaś niewidoma siła,        5
Że jest świat, od którego dzieli nas mogiła,
Ale Bóg sprawiedliwy, ten Bóg miłosierny,
Do którego się modli lud podaniom wierny —
Gdzież jest? ja nie spostrzegam, nie czuję tej ręki,
Która rządzi tak mądrze — ale słyszę jęki        10
Milijonów, co swoje przeklinają życie...
A przecież on łask swoich użycza obficie —
Jak uczy religia — ta religia boska,
W której każda litera, każda święta zgłoska
Pochodzi z ust wielebnych ojczulków Kościoła...        15
Te brednie przewielebne — opisać któż zdoła?...
Każdy wierzy, nie widząc — ja nie chcę być ślepy!...
Nie chcę iść gdzieś w nieznane religijne stepy —