Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 2.pdf/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jako zwierz. Gdy uciekł z raju
Przed strachem, ognistym mieczem,
Taki wziął pęd daleki,
Iż do dziś dnia ucieka.
Dziś już ze zwyczaju —        30
I dziś my się już pomęczeni wleczem,
Nawet biec szybko niezdolni —
W tym istnie jesteśmy — wolni.
............
............
O wieki w strachu jęczące!
O wieki mąk!        35
O lesie rąk błagalnych!
O lesie rąk!
O mózgi krwawe na ościaniach skalnych!

Długoż jeszcze te krzyki bezsiły,
Ptaki rozpacznych nocy,        90
Będą wzlatywać z mogił samobójców —
W otchłanne, stężałe mroki
I padać stękiem na ziemię w niemocy?
Długoż będą jak ten dzwon, ptak śmierci, dzwoniły?
Długoż jeszcze z tych krwawych człowieczych ogrojców        95
Będą spływały czerwone potoki
Po nie nazwanym polu
W dolinę łez, w to czarne, martwe morze bolu?!

Już się przepełnia —
A opary nie idą ku niebu w obłoki,        100
Lecz fala, co się nad powierzchnią zwełnia,