Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/319

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Taka moc w niej przekonania,
Taka siła w jej powieści...

Coraz wolniej mkną wrzeciona,
Coraz ciszej w gwarnym chórze,
Dziatwa słucha rozmarzona,
Baśni o zaklętej górze.



XV

Wieki płyną — jak w tej stronie,
Nie za ludzkiej już pamięci,
W tajemniczem góry łonie,
Wojownicy spią zaklęci...[1]

Skąd tu przyszli, kiedy, poco?
Próżno pytać wieści głuchej,
Dość, że nieraz ciemną nocą,
Długim sznurem mkną tu duchy...

Nieraz słychać tu chrzęst broni
I stłumiony gwar człowieczy,
Brzęk ostrogi, rżenie koni
I ostrzenie stalnych mieczy,

A gdy burza pomknie dzika,
Poprzez nagie Tatr ogromy,
Góra z grzmotem się odmyka
I duch staje w niej widomy.


  1. O zaklętych rycerzach w Karpatach, słyszałem na miejscu legendę z ust górali.