Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/313

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I świątynia jest wspaniała,
Równej niema ziemia lacka;
Z niej ku niebu, niby strzała,
Biegnie wieża Maryjacka.

A z pod wieży tej sklepienia,
Na dalekie sioła, wioski,
Hejnałowe biją pienia,
W cześć Maryi Częstochowskiej.

I jest Skałka — a z jej ściany,
W drzew ukryty zieloności,
Patrzy kościół murowany,[1]
Niby oko Opatrzności.

O! promienneż jest to oko,
Że aż przed niem gwiazdy bledną,
Które czuwa wciąż wysoko,
Nad ojczyzną naszą biedną...

Co jak gwiazdka utajona,
Całej Polski głąb przenika:
Wzrok pierwszego jej Patrona,
Stanisława męczennika.

O! Ty Bożych łask szafarzu!
Przy cudownym Twoim grobie —
Na ojczyzny dziś cmentarzu,
Stróżu Polski — pokłon Tobie!



  1. Mowa tu o Skałce pod Krakowem, na której wznosi się kościółek św. Stanisława, pierwszego męczennika Polski, który, jak wiadomo, padł z ręki Bolesława Śmiałego.