Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/303

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O! tak, — wielką była ona,
W majestacie swojej chwały!
Ach! i wtedy swe ramiona,
Roztaczała na świat cały!

Ludy, widząc ład odwieczny,
Z zaufaniem biegły do niej:
I trzech koron blask słoneczny,
Bił jej wówczas z jasnej skroni.

Stąd królewskie brano córy,
By zdobiły obce trony;
Tu wyzuty z swej purpury,
Król się chronił bez korony.

Tu o prawa, tu o berła
Wyciągano zewsząd dłonie...
O! bo Polska, jako perła,
Lśniła ludom w ich koronie!

Zdobna Bożym majestatem,
Spichlerz ludów i skarbnica:
Dziewięć wieków szła przed światem,
Jak u żniwa przodownica.

Pierś jej stała za przedmurze
I za ludzkość i świat cały...
Grom północy, wschodnie burze
Z rykiem u jej stóp konały.