Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy tu król nasz, Zygmunt Stary,
Jak bywało dzicz przepłoszy,
Z rąk Tarnowskich brał sztandary
I na klęczkach hołd Wołoszy?

Gdzież te czasy dawnej chwały?
Gdzież ta królów dań powszednia?
Gdzież te hymny, co tu brzmiały,
Gdy Jan trzeci wracał z Wiednia?

Wszystko, wszystko pogrzebione!...
Tylko czasem w nocną ciszę,
O trofea, zawieszone
Pod sklepieniem, — wiatr kołysze.

Tylko czasem, gdy zmrok pada,
Jęk w Wawelskiej słychać skale,
I duch jakiś błędny gada,
O minionej przodków chwale!



II

Żałobnego „requiem“ strugi
Gdzieś skonały u ołtarza...
Tylko kolumn szereg długi,
W ciszy sobie je powtarza.

Tylko wiatr je o arkady
I o smukłe trąca wieże,