Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kto dla marnej zabawy,
Rzuca ważne w kąt sprawy:
Czy on królem potężnym,
Czy też chłopem siermiężnym,
Gdy niebacznie los kusi,
Taki koniec mieć musi!

Bo treść życia, młodzieży,
Nie na fraszkach zależy;
Nie na tańcach, swywoli.
Co czas chłoną powoli,
I są godne pogardy:
Lecz na pracy, na twardej,
Dla swych bliźnich, współbraci,
Która tu się czcią płaci,
I uprawia grunt żyzny,
Dla pożytku ojczyzny.

Ale wróćmy na gody,
Gdzie królewicz nasz młody,
Jęczy biedny i stęka:
„Aj, aj, noga!... aj, ręka!...“

Każdy pomódz mu rady,
Aż ci przyszło do zwady,
I doradcy po chwili,
Omal że się nie bili.