Przejdź do zawartości

Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

W pośpiechu strącił karafkę,
Ot, co sprawiły psie figle!
Otwiera słoik za słojem,
Aż od gorączki się poci...
— „No, rzekł, stanęło na mojem,
Teraz się najem łakoci!“
Skosztował... jakiś płyn słodki,
Aż oblizuje paluszek!
Leci to nie były łakotki,
Tylko lekarstwo na brzuszek.
Przez trzy dni, po tej robocie,
Nie wstawał Mieczuś z łóżeczka...
A dzieci, wiedząc o psocie,
Oj! śmiały, śmiały się z Mieczka!