Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O JANKU NIEUKU

Był sobie chłopczyk, imieniem Janek,
Na pozór skromny niby baranek,
Ale w istocie wisus jak mało,
Któremu nic się uczyć nie chciało.

Nieraz go ojciec szuka na ganku,
Biega i woła: — „Do książki, Janku!“
A on się kryje i myśli sobie:
„Nie dziś, to jutro lekcye odrobię!“

Zato do łyżki, zato do miski,
Biegł, aż na nogach miewał odciski,
Lecz do nauki, (skaranie Boże),
Prośba, i groźba nic nie pomoże!

Martwił się ojciec, martwiła matka,
Zwłaszcza, jednego mając, gagatka,
I nieraz sobie w kącie wzdychali:
Co też to z niego wyrośnie dalej?